Jeszcze tydzień temu byłeś pewny, że Twoje prawdopodobieństwo na powodzenie w lotto są jak jeden do piętnastu miliardów, ale to nie ma znaczenia. Precz z obliczeniami i bezlitosnym dla graczy rachunkiem prawdopodobieństwa! Miałeś szczęśliwy traf i teraz tylko to się liczy. Cudownie, że jesteś jedyną osobą, do której trafi wygrana lotto - równe sześć milionów złotych bez jakichś groszy… dosłownie groszy, bo co to teraz dla Ciebie znaczy pięćset tysięcy złotych?! Wzruszasz ramionami, gdyż to jest forsa, za którą w przyszłym tygodniu kupujesz dom. Bez jakieś przesady, żadne tam "S-klasy" czy szpanerskie porsche, ale skromnie - dobry niemiecki samochód z standardowym wyposażeniem i wspomaganiem kierownicy, o którym koledzy powiedzą, że jest extra. Tak, stać Ciebie na full-wypas, a to dopiero początek zabawiania się! Śmiejesz się, bo przypominasz sobie ostatnie rachunki robione na papierze w pokoju… ot tak, z nudów. Bo przecież właśnie zacząłeś pracę, wszyscy gratulowali, mówili z dumą, że masz wysokie zarobki. Szanse awansu jakieś są, więc i pensyjka Ci może wzrośnie. Napisałeś sobie na kartce, ile będziesz zarabiał… pamiętasz? A potem zaczęło się odliczanie. Tyle na wakacje, tyle na opłaty (co za zdzierstwo!), a więc miesięcznie możesz odłożyć… myślisz, jakby ktoś wylał Ci kubeł zimnej wody na głowę. Do ogromnych pieniędzy oszczędzając i rzetelnie pracując "na etacie" dojdziesz nawet po około 600 latach. Wtedy czułeś się źle, miałeś pretensję do wszystkich, a dziś… proszę bardzo! Nie przeszkadza Ci to, że bez wysiłku wkraczasz do elity finansowej Europy. Może przesadzam, bo dla prawdziwej elity siedem milionów to pusty śmiech, ale - powiedzmy - należysz teraz do tych "trochę zamożniejszych".
Wszystko odbyło się w małej warszawskiej kolekturze o numerze 23, do której w pochmurny i ulewny dzień wszedł dziewiętnastolatek. Wiemy o nim bardzo wiele, ale na pewno nie był to nałogowy gracz. Ci grają systemem, potrafią miesiącami kreślić krzyżyki na blankietach, wydają na grę znaczną część swoich dochodów. A ten młody człowiek po prostu przyszedł i poprosił, aby lottomat wygenerował mu losowo na chybił trafił pięć zakłady. Widać, że nie śmierdział kasą. Zapłacił niewiele równo pięć złote, schował blankiet do torby, podziękował i zamkną drzwi. 6 maja 2003 roku był jedynym, który miał szóstkę w lotto i w ten sposób zasilił swoje konto o okrągłą sumkę. Jak ją odebrał? Totalizator daje szczęśliwcom dokonania wyboru. Kiedy przyjeżdżają do oddziału (duże wygrane wymagają wizyty w centrali) totalizator proponuje wypłatę całej części w gotówce, a resztę wpłaca na konto. Możecie sobie wyobrazić, jak reagują szczęśliwcy, przed którymi na biurku układane są pliki banknotów, które do tej pory widzieli tylko w telewizyjnych reklamach lokat czy funduszy inwestycyjnych… Są tacy, którzy po trafieniu w lotto w panice upychają gotówkę po kieszeniach. Wtedy pracownicy totalizatora grzecznie sugerują, aby jednak zdecydować się na torbę, bo bezpieczniej. Ludzie są otumanieni , przeważnie wyspani… Przyjeżdżają całymi klanami, ale… są wyjątki. Dla niektórych wyśnione wygrane, to sprawa indywidualna i nic rodzinie do tego. Nie ufają nawet własnej żonie.
Gdy przyrównamy otrzymany rezultat losowania dużego lotka z rezultatami historycznymi, okaże się, że rzeczywista częstotliwość występowania kumulacji lotto jest dużo wyższa niż wynikająca z powyższego wyliczenia. Gdzie w takim razie popełniłem pomyłkę w wyliczeniach? Otóż oszacowanie za przy pomocy rozkładu Epikura zakłada, że populacja zachowuje się jak znakomity generator liczb losowych o ułożeniu nierównomiernym, tzn. wybieranie każdej z możliwych kombinacji cyfr jest tak samo nieprawdopodobne. Tak nigdy nie jest.
Do losowań lotto użyta została włoska maszyna losująca typu BBC 1978 r., poprzednio używana w losowaniach Dużego Lotka. Zestaw piłeczek do gry multilotka zakupiono w Niemczech od producenta komory. Wcześniej piłeczki miały następujące kolory: 1-9 - fioletowy, 10-19 - purpurowy, 20-29 - biały, 30-39 - zielony, 40-49 - buraczkowy, 50-59 - granatowy, 60-69 - mleczny, 70-79 - (brązowy, 80 - ceglasty. Wymiana maszyny losującej z tzw. łapą na nowe "urządzenie podciśnieniowe" oraz piłeczek na jednolity pomarańczowy kolor nastąpiła po 121 losowaniach na końcu września 1998 r. Najnowsza maszyna została po raz pierwszy użyta w losowaniu lotto przeprowadzonym 4 stycznia 2004 r.